Z czym kojarzy Ci się słowo „dietetyka”?

Większość z nas odpowie: „No oczywiście z dietą i zdrowym odżywianiem!” A co za tym idzie z ograniczeniami, restrykcyjnym zmniejszaniem porcji, ważeniem produktów, śledzeniem kalkulatorów do bilansowania składników odżywczych, kontrolowaniem się, burczącym brzuchem i życiem o jednym liściu sałaty dziennie…. uff… od samego czytania można zgłodnieć.  Ale czy rzeczywiście tak jest?

Dlaczego udanie się do dietetyka lub zmiana nawyków żywieniowych w zasadzie z automatu kojarzy nam się z uczuciem dyskomfortu?

Większość ludzi zapytanych o próby stosowania jakiejkolwiek diety, choćby przez krótki okres czasu odpowiada, że miało taką przygodę za sobą. Kiedy dopytuję jaka to była dieta i jakie pacjent ma po niej wrażenia prawie zawsze słyszę to samo:

„Aaaa… beznadziejne. Próbowałam, nawet trochę schudłam, ale rzuciłam ją, bo była niesmaczna i zaraz potem kilogramy wróciły”.

W naszych głowach poprzez doświadczenie z „dietami-cud” ukształtował się negatywny schemat myślowy, że dieta= dyskomfort psychiczny i fizyczny. A przecież dietetyka to nauka, która ratuje ludziom życie. To dziedzina, która mówi o tym, że jesteśmy stworzeni do jedzenia smacznego, zdrowego jedzenia, które zapewni nam zdrowie i dobre samopoczucie. Kiedy żyliśmy w jaskiniach- nie było przecież fast foodów, a zanim udało nam się coś zjeść najpierw musieliśmy… to dogonić i złapać. Człowiek pierwotny nie posiadał również skomplikowanych kalkulatorów, wag, analizatorów, nie liczył kalorii i czuł wewnętrznie ile potrzeba mu białek, tłuszczów i węglowodanów. Słuchał swojego organizmu i radził sobie całkiem nieźle. Nasz organizm naturalnie jest zaprogramowany do zdrowego stylu życia i warto o tym pamiętać.

Dlaczego perfekcjonistyczne podejście dietetyków nie działa w wielu przypadkach?

Pomimo dużej chęci i zaangażowania zwykłe podejście do dietetyki już nie wystarcza. Niestety większość pacjentów, którzy odchudzają się współpracując z dietetykiami o standarowym podejściu  - powracają do poprzedniej wagi. Narzucanie sztywnych norm i skomplikowane obliczenia nijak się mają do codziennego życia. Kiedy pacjent otrzymuje taki jadłospis, zostaje jednocześnie postawiany w obliczu konfliktu wewnętrznego. Zjeść kiełbaskę na grillu czy odmierzyć 125g pomidora i zwrócić tym samym na siebie uwagę gości? Jeśli wybierze kiełbaskę, zostaje wtłoczony w poczucie winy. Jeśli wybierze pomidora, będzie z siebie zadowolony, a po zakończeniu diety rzuci się na sklep mięsny, bo wreeeeszcie poczuje się wolny. Potrzebne jest psychologiczne podejście do potrzeb pacjeta, jego problemów i emocji. Wypracowywanie kompromusów na drodze drobnych zmian i modyfikacji.

A gdyby tak jedzenie na diecie było urozmaicone? A gdyby dieta była bardzo sycąca? A gdyby będąc na diecie zapomnieć o ograniczeniach  i po prostu bawić się świetnie?

To jest możliwe!

Moją metodą na prowadzenie dietoterapii jest połączenie zabawy z pracą tak, aby zdrowe odżywianie zaczęło się w końcu kojarzyć z radością życia i robieniem czegoś fantastycznego dla samego  siebie.

Proponuję swoim pacjentom:

• diety odchudzające (redukcyjne)
• diety stabilizujące wagę (po diecie odchudzającej)
• diety dla osób, które chciałyby przytyć

Zalecenia i diety w schorzeniach takich jak:

otyłość/ insulinooporność/ niedoczynność/ nadczynność tarczycy/Hashimoto/cukrzyca typu II/choroba refleksowa przełyku/ zapalenie błony śluzowej żołądka i choroba wrzodowa/zespół jelita drażliwego/dna moczanowa/ podwyższony kwas moczowy/zaburzenia odżywiania się