Łukasz

Ciężko w skrócie opisać to wszystko co Pani Katarzyna  zrobiła dla mnie…. Pierwsza myśl o zrzuceniu kilku kilo przychodziła spontanicznie i nie trwała zbyt długo przegrywając z kotletem schabowym, fast foodami, tempem życia oraz myślą :” Mnie to nie dotyczy”. W pewnym momencie schody zaczęły stanowić „Mont Everest”, dłuższy wysiłek stał się „selekcją do oddziałów specjalnych”, a całodzienne chodzenie po lesie „zawodami Olimpijskimi w chodzie”. Co jakiś czas w szafie lądowały ulubione spodnie, koszulki,  garnitury – „kiedyś znów je założę…” Pojawiły się pierwsze bóle stawów, nóg, stóp, oblewanie potami przy najmniejszym wysiłku, ale myśl :” Mnie to nie dotyczy” nadal wygrywała.  Badania okresowe : „A co mi ma wyjść?! Przecież jestem zdrów jak ryba”- z takim podejściem poszedłem je zrobić. Wyniki jednak były inne i mówiły same za siebie: nadwaga,  przekroczony cholesterol i poważna rozmowa z lekarzem…. I tutaj moja droga zeszłą sie z drogą Pani Katarzyny. Po namowie żony poszedłem na pierwsza wizytę. Byłem bardzo mile zaskoczony energia i optymizmem, który bił od Pani Kasi. Najpierw była miła i rzetelna rozmowa rozpoznawcza i pierwsze porady co należało by zmienić w życiu codziennym. Na drugiej wizycie otrzymałem rozpiskę z dietą i duży zastrzyk motywacji do trwania w założeniach. Co do rozpiski diety myślałem, że będą to same kiełki, otręby i mało jadalne rzeczy,  będę chodził głodny, a sam efekt będzie znikomy. Po pierwszych dniach zdziwienie moje nie miało końca,  gdy okazało się, że chodzę z „pełnym brzuchem”, dieta bogata jest w nowe fascynujące smaki, a do tego posiłki są bardzo proste do przygotowania. Stosowanie się do diety zaowocowało w dość szybkim tempie i już po pierwszych dwóch tygodniach zacząłem odczuwać zmiany, przestały doskwierać bóle nóg, znikła zadyszka przy wysiłku,  samopoczucie z dnia na dzień zaczęło się poprawiać, a wiara w samego siebie i w efekt skuteczności diety zaczęła  Po około miesiącu stosowania się do diety grzebiąc w szafie, natknąłem się na mój garnitur z dnia własnego ślubu( który w szafie wcześniej wylądował z wiadomych przyczyn – skurczył się). Pomyślałem- „spróbuje”. Spodnie się zapięły, garnitur dziwnie się rozciągnął i zwisał na mnie…..w tym momencie nie było już mowy o rezygnacji, bo cel był już tak blisko. Aktualnie jestem już po  terapii, doszliśmy wspólnie z Panią Katarzyną do założonych kilogramów. To dzięki Niej, jej umiejętnościom, wielkiej wiedzy, którą umiała przekazać i nakierować radami na samodzielne myślenie nad tym co się kładzie na talerzu, udało mi się „dopiąć” swego i „dopiąć” się w starych ubraniach. Pomoc i wiedza jaka została mi przekazana w czasie spotkań jest bezcenna i na pewno pomoże mi w dalszej walce o utrzymanie wagi. W  tym miejscu chce powiedzieć wszystkim którzy się jeszcze wahają nad podjęciem tego pierwszego kroku ku nowemu zdrowszemu życiu…nie ma się czego obawiać, bo mając Panią Katarzynę u boku, jej rady, fachowość, wielki trud, wysiłek i zaangażowanie jakie przykłada do każdego pacjenta, na pewno uda się pozbyć zbędnych kilogramów i nauczyć się jak jeść na nowo tylko, że z głową. Pamiętajmy, że je się po to, żeby żyć, a nie żyje po to żeby jeść. Jeszcze raz bardzo Pani dziękuje, za to wszystko co zrobiła Pani dla mnie, bo teraz dni i dalsze życie zaczyna wyglądać inaczej. Dziękuję także mojej żonie, która mnie wspierała w czasie diety, i która przygotowywała mi potrawy z rozpiski.

Piotr

Nie znam drugiej na świecie osoby, która miałaby do siebie tyle dystansu co Piotrek. Kiedy rozmawialiśmy o jego lekkiej nadwadze często śmiał się mówiąc, że „robi zapasy na zimę” klepiąc jednocześnie swój brzuch. Czasem żartował, że przyjdzie odpowiedni czas na zrzucanie kilogramów, a teraz jest czas na „robienie masy” :D Na taki żart może sobie pozwolić tylko ktoś, kto wie, że nie ma żadnych problemów z osiąganiem celów. Taki rodzaj humoru może mieć tylko człowiek, który wie, że sukces zależy tylko od niego i od momentu w którym podejmie decyzję o działaniu. I przyszedł dzień w którym Piotrek po prostu zaczął jeść mniej, ruszać się wiecej i stało się. Tak jakby to była najprostsza rzecz na świecie – schudnąć. Piotr posiada wszystkie umiejętności, które pozwalają na zdobywanie w życiu tego czego się pragnie. Między innymi: adekwatną samoocenę, zdrowy perfekcjonizm, inteligencję emocjonalną, asertywność, umiejętności wyznaczania celów, planowania, automotywacji, odraczania gratyfikacji, zarządzania nawykami i wiele innych cnót. :) Poza tym jest po prostu świetnym facetem. Piotruś pamiętaj – nie zmieniaj się!
A oto co sam Piotrek mówi o swojej przygodzie z odchudzaniem:

„Po 25 latach palenia zerwałem z nałogiem. Wrócił węch i smak. Jedzenie zaczęło być pyszne. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Gdy pojawiły się problemy kondycyjne z dotychczas łatwymi dla mnie szlakami w Tatrach zacząłem się zastanawiać co się dzieje, przecież rzuciłem palenie więc wydolność powinna rosnąć. Siedzący tryb życia połączony z pochłanianiem wszystkiego zdatnego do spożycia w zasięgu wzroku zrobiły swoje. Wszedłem na wagę – wyskoczyło ponad 93 kg i zdałem sobie sprawę co jest przyczyną kłopotów w uprawianiu mojego hobby. Dieta plus ćwiczenia oraz góralski, zawzięty charakter ;-) pozwoliły wrócić na właściwą drogę… Teraz waga pokazuje 76 kg, czuję się świetnie, a po górach fruwam ;-). „

Iwona

Dzieki Pani Kasi zmieniłam swoje nawyki żywieniowe , nie podjadam miedzy posilkami jem zdrowo i dużo, a co dziwne trace na wadze. Dzieki niej uwierzylam, ze ochudzanie nie polega na głodzeniu, a na zdrowym żywieniu. Gorąco polecam Pania Kasie jest nie tylko swietnym dietetykiem, ale i cudowna ciepla osoba, ktora indywidualnie podchodzi do kazdego pacjenta, a co najwazniejsze potrafi słuchać i przekonac do swoich racji. Goraco polecam ! Iwona K.

 

 

Moja metamorfoza

Zosia

Opowiem Wam niesamowitą i poruszającą historię Zosi. Będzie to tylko moja perspektywa, jednak mam nadzieję, że uda mi się choć w drobnym stopniu oddać jak silną i wytrwałą jest ona osobą. Zosia w wieku 18 lat doznała bardzo wielu rozległych urazów w wyniku tragicznego wypadku. Niemyślący motycyklista najechał na Zofię motorem. W wyniku tego zdarzenia Zosia odniosła poważne obrażenia między innymi: urazy czaszkowo-mózgowe, uraz nogi, ręki, pojawiły się problemy z pisaniem i pamięcią. Myśle, że nikt kto nie doświadczył tego co Zosia, nie potrafi sobie tego wyobrazić. Wspaniała, kochająca rodzina nie dała jej jednak szans na zamartwianie się czy depresję. Po kilku operacjach natychmiast rozpoczęto trudną, ale efektywną rehabilitację w Polskim Centrum Rehabilitacji w Votum. Wyniki tej cieżkiej pracy są kolosalne! Zosia śmiga po korytarzach ośrodka, dowcipkuje, pięknieje w oczach. Moim zadaniem było pomoc Zosi w zrzuceniu zbędnych kilogramów. Motywacją dla niej był wygląd, ale przede wszystkim zdrowie, ponieważ otyłość znacznie utrudniała rehabilitację. Zosia nie mogła ćwiczyć tak jak osoba w pełni sprawna, co nie ułatwiało nam zadania. Dieta musiała być dopasowana to jej całkowitego zapotrzebowania energetycznego i obecnego stanu zdrowia. Po każdym turnusie Zosia otrzymywała wskazowki i zalcenia, których miała przestrzegać do następnego sezonu rehabilitacyjnego. Z każdym powrotem do ośrodka witając Zosię z otwartymi ramionami notowałyśmy spadek wagi. Widać było, że dziewczyna nie prożnuje i pracuje nad sobą również w domu rodzinnym. Na dzień dzisiejszy Zosia straciła 35kg i wygląda rewelacyjnie. Ma tyle energii, samozaparcia, motywacji, że mogłaby obdzielić nimi wszystkich pacjentów PCRF VOTUM łącznie z zespołem. Istotną kwestią, którą zauważyłam u Zosi jest umiejętność utrzymywania motywacji na dostatecznie dobrym poziomie. Motywacja wcale nie musi być wielka i opierać się głownie na emocjach, ponieważ z czasem ulega wypaleniu, co jest procesem naturalnym. Pragnienie utrzymania efektów powinno być wspierane w późniejszej fazie racjonalizmem, planowaniem, rutynowymi nawykami. I u Zosi to właśnie zadecytowało o końcowym sukcesie. Euforia nie musiała towarzyszyć każdemu utraconemu kilogramowi, a małe potknięcia analizowałyśmy na chłodno wyciągając wnioski. Mimo,że czasem bywało cieżko, Zosia nie poddawała się. Pozwalała sobie na przykre emocje i łzy. Nie hamowała dostępu do uczuć objadaniem się. Po prostu przeżywała wszystko co się działo. Do dziś niczego nie wypiera, niczego nie udaje. To klucz do sukcesu i życzę wszystkim pacjentom, aby uwierzyli, że im też może się udać. Zosiu dziękuję za to jaka jesteś, bo jesteś wspaniałym autorytetetem, przykładem dla innych i najlepszą wersją siebie.

 

Karolina

Pewnego dnia postanowiłam sobie,że chciałabym schudnąć.Postanowiłam wybrać się do pani Kasi.Gdy zaczęłam dietę miałam motywację że chce schudnąć.Kiedy miałam jakiś kryzys wspierał mnie w tym mąż żebym trzymała dalej dietę. Wszystko tkwi w naszej głowie-psychice bo obecnie wiem jak się zdrowo odżywiać i co mogę jeść żeby nie przytyć. Zaczynając odchudzanie ważyłam 79.8 a obecnie 61,5.

Agnieszka

Mam na imię Agnieszka i mam 19 lat. Jak wiadomo każda dziewczyna w moim wieku chce wyglądać jak najlepiej. Od dziecka byłam przy kości. Wcześniej próbowałam różnych diet lecz kilogramy powaracały. Nie warto głodzić się, ponieważ póżniej efekt jojo z podwojoną siłą wraca. Postanowiłam sobie w styczniu, że udam się do dietetyka- tak zrobiłam i do dnia dzisiejszego nie żałuję ;) Wyznaczyłam sobie cel i za wszelką cenę chcę go osiągnąć nie ważne w jakim czasie. Postanowiłam poprawić swoje samopoczucie, dzięki temu że zrzucę zbędne kilogramy. Tak więc, zaczęłam dietę wraz z ćwiczeniami. Już po tygodniu zobczyłam minus 1,5kg. Może wydawać się nie dużo,ale dla mnie to połowa sukcesu, że zaczełam. Zdażało się, że waga była w tym samym miejscu, ale nie załamałam się i dążyłam dalej do celu. Przyznaję się, że ważąc mniej czuję się o wiele lepiej w swoim ciele.
Jak schudłam?- 5 posiłków w ciągu dnia – owoc/warzywo praktycznie w każdym posiłku, regularne jedzenie, bez podjadania, bez omijania posiłków, rozsądne komponowanie posiłku, dużo wody mineralnej/zielonej herbaty, ostatni posiłek do godziny 19 i najważniejsze – ruch i ćwiczenia.
Nie warto mówić: „Nie, to niemożliwe”. Wszystko jest możliwe tylko trzeba okresić cel i do niego dążyć ;)

Dominika

Chciałabym Wam przedstawić sukces mojej pacjentki Pani Dominiki. Pani Dominika przyszła do mnie trochę z własnej woli, a trochę motywowana przez bliskich. Powiedziała,że chce schudnąć i jak postanowiła – tak zrobiła.:) W ciągu 4 miesięcy (do maja) schudła,aż 17kg. Czy to efekt końcowy? Nie wiem, ponieważ Pani Dominika szcześliwa wysłała mi już tylko zdjęcia z podziękowaniem oraz informacją, że z rozmiaru 48 przeszła na 40 i świetnie sobie radzi sama. Pisze,że większość pieniedzy przeznacza teraz na ciuchy, ale jakie to ma znaczenie, gdy czuje się świetnie, ma więcej energii i nie bolą ją już kolana.
Pani Dominiczko, chcę aby Pani wiedziała, że jestem z Pani ogromnie dumna. Od pierwszego spotkania byłam przekonana, że da Pani radę, ponieważ posiada Pani wszystkie umiejętności potrzebne realizowania trudnych celów. Nie sądziłam jednak,że Pani przemiana będzie,aż tak spektakularna. Gratuluję sukcesu, to Pani wielkie osiągniecie.
Ps. Proszę wybaczyć jeśli nie rozpoznam Pani przypadkiem na ulicy. Po prostu proszę zamachać mi ręką przed oczami :D